DAB 15-1200C – od 1994 r. do 08.2013 r.

Michał | 05-05-2014
Pętla Władysława IV

Pętla Władysława IV

Pierwszy niskopodłogowiec w Koszalinie
Przenieśmy się wstecz, do pierwszej połowy lat 90. Jest rok 1994. MZK Koszalin kupuje autobus… niskopodłogowy autobus! Ale to była wówczas sensacja! Wśród wszędobylskich Ikarusów, Jelczy i kilku nowych, ale wysokopodłogowych DAB-ów, pojawia się we flocie „rodzynek”.
Autobus od zawsze był bardzo charakterystyczny i taki pozostał aż do końca. Mówiono na niego „albinos” lub „biała dama” ze względu na biały kolor nadwozia. Był jednym z pierwszych niskopodłogowców w Polsce.
Zakupiono go specjalnie do obsługi nieistniejącej już linii nr 0. Autobus otrzymał nr taborowy 1139.
Wyprodukowany w Silkeborg w pierwszym kwartale 1993 roku autobus (pierwszą rejestrację otrzymał 1 kwietnia 1993 roku) przez około rok czasu był pojazdem demonstracyjnym na terenie Danii. Udało się uzyskać informacje iż testowany był np. w mieście Skibby (rok 1994) czy Tingbjerg (rok 1993). Autobusy demonstracyjne prawie zawsze są ciekawe. Tak samo było w tym przypadku. Mimo iż autobus miał 12 metrów długości, to wnętrze do najprzestronniejszych i najpojemniejszych wcale nie należało.
Do wnętrza pojazdu prowadziła niska podłoga przy pierwszych i drugich drzwiach. Przy trzecich były do pokonania dwa bardzo małe schodki. We wnętrzu znajdowały się żółte poręcze i szare siedzenia, których było 26. Miejsc stojących było 46. Z prawej strony znajdowało się tylko 10 miejsc (w tym 4 rozkładane). Miejsce dla wózków było dostępne po prawej stronie – między przednim nadkolem, a środkowymi drzwiami. Było ono dostępne dopiero po złożeniu dwóch, umieszczonych bokiem do kierunku jazdy, dwuosobowych kanap. Początkowo zamiast wyświetlacza, numer linii i kierunek jazdy pokazywał ręcznie przewijany film. Kasowaniem biletów zajmowały się stare, czerwone kasowniki firmy R&G.
Przednia szyba pojazdu była oklejona przeźroczystą folią z danymi technicznymi. Do co najmniej 1999 roku na każdej zewnętrznej ścianie autobusu znajdowały się niebieskie naklejki z napisem „DAB CityBUS”.
Skandynawski autobus był przystosowany do skandynawskich warunków pogodowych. Między innymi dlatego nie posiadał żadnych uchylnych okien. Były natomiast dwa szyberdachy otwierane i zamykane ręcznie. Ciepło w pojeździe zapewniały grzejniki umieszczone wzdłuż długości autobusu i dmuchawy.
W tym modelu firma DAB po raz pierwszy umieściła silnik z tyłu pojazdu, za trzecimi drzwiami. Ze względu na rozmiary silnika, cała tylna ściana pojazdu musiała być zabudowana. Autobus posiadał jednostkę napędową firmy DAF o mocy 272 KM i automatyczną skrzynię biegów firmy ZF. Silnik miał słabą wentylację. W gorące dni temperatura w silniku sięgała 100° Celsjusza i zdarzały się częste zagotowania pojazdu lub zjazdy awaryjne.
Drugie i trzecie drzwi były rozsuwane na zewnątrz, przednie natomiast otwierały się do wnętrza. Autobus nie posiadał przyklęku, czy podestu dla wózków. Na tamte czasy niska podłoga to był duży skok cywilizacyjny.
Pulpit kierowcy składał się w sumie tylko z licznika prędkości i kontrolek technicznych. Praktycznie wszystkie przyciski przeniesiono na lewą stronę. Kierowca otwierał drzwi za pomocą dźwigienki umieszczonej w kolumnie kierownicy – po prawej stronie. Jest to charakterystyczny sposób otwierania drzwi w autobusach na duńskim rynku. Do tej pory się go stosuje w fabrycznie nowych pojazdach na duński rynek.
W 2012 roku, po 18 latach służby autobus został sprzedany na złom.

Ul. Mieszka I

Ul. Mieszka I

Drugi taki autobus MZK sprowadziło w 2003 roku. Zakupiony egzemplarz był „z drugiej ręki”. Wyprodukowany w 1993 roku DAB jeździł od nowości w duńskim mieście Aarhus, gdzie jego numerem taborowym był 309. Swoją pierwszą rejestrację otrzymał 5 sierpnia 1993 roku. Był jednym z jedenastu takich autobusów w firmie. Dziesięć z nich trafiło do Olsztyna, jeden do Koszalina. Zanim jednak autobusy pojechały wozić pasażerów w Olsztynie, przyjechały na koszalińską zajezdnię i w zakładzie MZK były malowane olsztyńskie barwy. Egzemplarz, który został w Koszalinie różnił się znacznie od eksploatowanego już 1139.
1194, bo taki otrzymał numer taborowy, wyróżniał się głównie wnętrzem. Zamontowano tam żółte poręcze, siedzenia z czerwonym obiciem, niebieskie ścianki boczne. Miejsce dla wózków było naprzeciw drugich drzwi. Posiadał 25 miejsc siedzących, z czego 7 było dostępnych z niskiej podłogi. Za kabiną kierowcy znajdowało się miejsce dla dwóch osób umieszczone bokiem do kierunku jazdy. Między przednim nadkolem, a drugimi drzwiami umieszczono 3 siedzenia pojedyncze.
Fabrycznie pojazd posiadał przyciemniane boczne szyby, jednak żadna z nich nie było uchylna. Były natomiast dwa szyberdachy, jednak w gorące dni efekt był mizerny. Podobnie jak w 1139, było w tych autobusach bardzo gorąco.
Od początku aż do 2012 roku jeździł z ręcznie przewijanym filmem wyświetlającym linię i kierunek jazdy. Dopiero w 2012 roku, po wycofaniu „białej damy” otrzymał jego wyświetlacze.
Pod koniec sierpnia 2013 roku wystawiono go na sprzedaż jako sprawny technicznie. W całej swojej karierze jego łączny przebieg wynosił 1 149 000 km. Prawdopodobnie trafił na złom.

Artykuł przygotował: Michał Kopeć
Zdjęcia udostępnili: Piotr Badowski, Sebastian Grellus.